Jeżeli nasze drogi się rozeszły, to zadziało się to w jakimś celu. Nawet jeżeli jest to bardzo trudne w tym momencie. Warto poszukać w tym doświadczeniu sensu, lekcji, którą ze sobą niesie. Przyniesie to pewną ulgę. Co jeszcze możesz zrobić, aby pomóc sobie i przejść przez czas po rozstaniu?

Swoją historią rozstania oraz lekcjami, które z niego wyciągnęłam, podzieliłam się już w w postach Czas pokochać właściwą osobę oraz 18 wilczych lekcji, które przyniósł mi 2018 rok. Tym razem chciałabym jednak zebrać w jednym miejscu sposoby radzenia sobie po rozstaniu, które mogą pomóc pozbierać się w tym trudnym czasie. Jak uzdrowić pozostałe po relacji rany, utulić samą siebie i zrobić w sobie miejsce na nowe, sycące relacje z innymi?

Zacznijmy od bardzo ważnej myśli, która będzie dobrym towarzyszem po rozstaniu, który może nam pomóc przyjąć bardziej stoicką postawę:

Ja robię swoje i Ty robisz swoje. Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać Twoje oczekiwania. A ty nie jesteś po to, by spełniać moje. Ty jesteś Ty, a ja jestem ja. Jeśli uda nam się spotkać – to cudownie. Jeśli nie – to trudno.

– Fritz Perls

Jeżeli nasze drogi się rozeszły, to zadziało się to w jakimś celu. Nawet jeżeli jest to bardzo trudne w tym momencie. Warto poszukać w tym doświadczeniu sensu, lekcji, którą ze sobą niesie. Przyniesie to pewną ulgę.

Co jeszcze możesz zrobić, aby pomóc sobie i przejść przez czas po rozstaniu?

Oderwij myśli

Poniżej napiszę więcej również o przeżyciu emocji, które wiążą się z rozstaniem, ale to bardzo ważne, żebyśmy przepracowały je, ale nie chodzi o to byśmy rozdrapywały swoje rany, bo nie jest to zdrowe czy potrzebne. Często mamy np. tendencję do tego, żeby idealizować byłego partnera po rozstaniu, żałować wielu sytuacji i podejmować desperackie próby ratowania związku. To ważne, żebyś nie przeglądała teraz namiętnie jego tablicy na Facebook’u ani nie pisała do byłego partnera w geście deseracji (ostrzegam, bo to błąd częstszy niż nam się wydaje – jesteśmy w tym wszystkie).

Zamiast tego na początku po prostu proponuję, żebyś się czymś zajęła. Praca czy przyjemności – wybierz to, co pomoże Ci przerwać wewnętrzne monologi i rozpamiętywanie tego, co się stało lub co stać się mogło. Naprawdę na początku nie ma sensu, żeby pławić się w swoim nieszczęściu. Zplanuj swój czas, zadbaj o to by się nie nudzić, a tym samym nie przeżuwać myśli – nakręcać się i wpadać w co raz większą rozpacz.

To dobry czas, żebyś się sobą zajęła, zadbała o swoje ciało i duszę. Spraw sobie masaż albo wyjście do kina na komedię (może jeszcze nie romatyczną). Może wrócisz do dawnych pasji i planów, na które nie miałaś czasu będąc w związku? Bądź dla siebie dobra. I nie biczuj się, gdy się czasem rozkleisz. Emocje są naturalnym stanem człowieka. Utul się, otocz się czułą opieką.

Zwróć się do ludzi

W tym czasie zwróć się do przyjaciół i rodziny. Nie skazuj się na bycie samotną. Poproś bliskich o wysłuchanie i opowiedz im o tym, z czym się mierzysz – również o swoich emocjach. Dzieląc się zmartwieniami z innymi, zmniejszamy je. Czasami nie doceniamy jak ważne są relacje w naszym życiu, dokóki nie znajdziemy się w trudnej sytuacji. Gdy wpadasz w przepaść, rozpacz, relacje działają jak siatka zabezpieczająca, która nie pozwoli Ci spaść zbyt nisko. Zapewnia bezpieczeństwo, a to ważne w tym momencie dla Ciebie.

Jeżeli czujesz, że nie ma wokół Ciebie ludzi, którzy mogliby Cię wesprzeć, to rozejrzyj się np. za grupą wsparcia, może nawet grupą na Facebooku, gdzie będziesz mogła się wygadać oraz podyskutować z innymi kobietami (i nie tylko). Dobrym pomysłem może być również udanie się na terapię czy coaching. Pomoże Ci to w przepracowaniu trudnych emocji (o czym piszę więcej poniżej) oraz wypracować nowe sposoby budowania relacji, wprowadzić zmiany, mądrze wybierać te, w które wchodzisz.

Medytuj i wysłuchaj swoich emocji

Spróbuj medytacji. Dzięki niej zanurzysz się w doświaczaniu tu i teraz, co zarówno przerwie obsesyjne myślenie, zmniejszy cierpienie, jak i przyniesie Ci więcej spokoju. Jak medytować? Pisałam o tym w poście Jak poradzić sobie z depresją? Jak poradzić sobie z chandrą?. Emocje, które towarzyszą Ci przy rozstaniu i tuż po nim są bardzo podobne do objawów żałoby czy chandry, dlatego wszystkie propozycje, które zawarłam we wspomnianym poście mogą być dla Ciebie także natchnieniem.

Gdy minie trochę czasu, będziesz w procesie zmiany u specjalisty czy poczujesz, że masz więcej siły by zmierzyć się z emocjami, wówczas pochyl się nad tym, co Ci komunikują poszczególne emocje. Nazwij je po kolei. Odpowiedz sobie szczerze na pytanie, co przeżywasz. Zastanów się również, gdzie doświadczasz swoich emocji w ciele i co one mogą Ci komunikować. Gdy poznamy lepiej nasze emocje, nazwiemy je i pozwolimy im znaleźć ujście (np. patrz poniżej), to przestają nas zalewać czy zatrzymywać. Poczujemy ulgę i zaczniemy z większą nadzieją spoglądać w przyszłość.

Np. smutek. Osobiście często doświdczam go jako cięzkości na klatce piersiowej albo zatyka mi gardło jakby w niemym szlochu. Co ta emocja mi komunikuje? Pokazuje mi, co jest dla mnie ważne, czego nie chciałabym stracić. Smutek często jest dla mnie również „wygodniejszą” formą złości. Wówczas zastanawiam się, o czym mówi mi ta złość. Często wzbudza się, gdy ktoś (w tym my same) przekraczamy nasze granice lub gdy ważne dla nas potrzeby są niezaspokojone (stąd np. znane powiedzenie „Polak głodny, to Polak zły”; to samo tyczy się np. potrzeba szacunku, bezpieczeństwa, przynależności, samorealizacji). Spróbuj sama poprzyglądać się swoim emocjom.

Napisz list do niego i pisz dziennik dla siebie

Czasami trudne emocje i wspomnienia, które nam towarzyszą potrzebuję, abyśmy zamanifestowali je, zmaterializowali, znaleźli im ujście. Żal, smutek, złość, wstyd, poczucie winy – możesz przelać je na papier w dwóch formach: listu do byłego partnera lub prowadząc swój dziennik. List do byłego partnera? Tak, zachęcam Cię do tego by ubrać w słowa to, co czujesz. Jednak nie jest to list, który miałabyś wysłać! Proponuję Ci go, żeby poradzić sobie po rozstaniu. Może coś nie zostało powiedziane, a chciałabyś by te słowa padły. Mogą być to słowa bólu, złości, ale też wdzięczności. List w pewien sposób domyka proces rozstania.

Zawsze polecam również pisanie dziennika. Pisząc, opowiadamy sobie historię o sobie samych, porządkujemy myśli, nazywamy to, co się z nami dzieje. To bardzo wartościowa praktyka szczególnie, gdy przechodzimy przez trudne momenty. Możemy później w podobnych sytuacjach (o podobnej wadze emocjonalnej) wrócić do tego, co przeżywaliśmy i jak sobie z tym poradziliśmy. Codzienne pisanie pozowoli na wyrzucenie z siebie spontanicznych myśli i pomysłów, ale może być również formą zapisywania sobie swojej historii w taki sposób by przerwać opowieść o męczenniczce czy ofierze, a zacząć pisać o bohaterce, czyli szukając pozytywów, lekcji życiowych i dobra.

***

A może nowa miłość? Nie oczekuj jej od razu po rozstaniu. Daj sobie czas i po prostu pozwól sobie doświadczać życia. Wybacz sobie i jemu, pozostawiając swoje serce otwarte na innych ludzi.

Zapraszam Cię na bezpłatne wywzwanie online: Uzdrów swoje relacje, zrób miejsce na nowe (KLIKNIJ TUTAJ, aby przejść), które odbędzie się w dniach 25-27 lutego 2019. Podczas wyzwania będziemy pracować nad uwolnieniem się od wpływu toksycznych (i nie tylko) relacji – wybaczeniem sobie i innym, a także pochylimy się nad komunikatami, które przekazują nam nasze emocje w relacjach. Będziemy robić przestrzeń na nowe, sycące kontakty w naszym życiu.

Uzdrów swoje relacje (przeszłe i obecne) i zrób miejsce na nowe sycące kontakty z innymi!