Jak rozumieć samoakceptację? Czy nie jest to przypadkiem bierne przyjmowanie siebie i życia takim, jakie jest? Jak zaakceptować całą siebie i dlaczego jest to ważne w perspektywie budowania zdrowego poczucia własnej wartości?

Tekst jest częścią wyzwania online Bądź Wilczycą w życiu! (marzec 2018). Na podstawie 6 filarów poczucia własnej wartości Nathaniela Brandena oraz Notesu Wilczycy


Często krytykujemy same siebie. Staramy się być perfekcyjne i biczujemy się za najmniejszy nawet błąd. Chcemy się zmieniać, poprawiać, udoskonalać. Wciąż tylko czujemy presję, by rozwijać się, osiągać swoje szczyty i dorównywać innym szczęściarzom z Instagrama w ilości wrażeń i dobrych zdjęć. Zaczynamy odczuwać wstyd. Odrzucamy to, jakie jesteśmy tu i teraz.

Na ile potrafimy zaakceptować same siebie z miłością i szacunkiem, na tyle możemy liczyć na zbudowanie zdrowego poczucia własnej wartości. Czym jest samoakceptacja?

Podczas gdy samoocena jest czymś, czego doznajemy, akceptacja siebie jest czymś, co robimy. Definiując przez zaprzeczenie, akceptacja siebie jest odmową bycia swoim wrogiem.

– Nathaniel Branden

Trzy poziomy samoakceptacji

Możemy wyróżnić trzy poziomy samoakceptacji:

  • Szacunek i troska o siebie samą jako prawo istoty żywej, człowieka
  • Świadomość i przyzwolenie sobie na odczuwanie różnych myśli i emocji
  • Bycie przyjaciółką dla samej siebie

Pozwól, że pokrótce je omówię.

Pierwszy poziom samoakceptacji jest naturalnym stanem dbania o siebie, zabiegania o to, co najlepsze, aby przetrwać. Pozwala nam na konfrontację ze swoimi słabościami w poczuciu bezpieczeństwa, czyli zapobiegając aktom wrogości wobec samego siebie. W skrajnych przypadkach, takich jak myśli samobójcze, samoakceptacja w tym rozumieniu wspiera w podejmowaniu kroków poszukiwania specjalistycznej pomocy i budzi wolę życia.

Pociąga za sobą deklarację: „decyduję się cenić siebie, traktować się z szacunkiem i walczyć o swoje prawo do istnienia„. Kiedy chcemy już tylko położyć się i umrzeć, może zmusić nas, by iść dalej. To głos siły życiowej. To „samolubstwo” w najbardziej szlachetnej formie.

– Nathaniel Branden

Pierwsza praktyka budowania poczucia własnej wartości zakładała świadomość tego, co jest. W Twoim życiu, w relacjach, w pracy itp. Drugi poziom samoakceptacji jest przedłużeniem pierwszej praktyki, bo zakłada świadomość własnych myśli, emocji, wad i zalet, a zarazem przyznawanie się do tego, co jest przed samą sobą. Wyrażana jest rozumieniem, że te elementy składają się na Ciebie – każda myśl, Twoje ciało, zachowania, emocje – nawet te, które budzą się w Tobie mimo woli. Nie wystarczy dostrzec,pobieżnie zerknąć w tę stronę, ale zanurzyć się w doświadczeniu, stanąć na wprost prawdy o samym sobie.

Samoakceptacja jest gotowością do powiedzenia o każdej swojej emocji i zachowaniu: „to jest wyraz mnie, który nie musi mi się koniecznie podobać, ale mimo wszystko jest ekspresją mojej osoby, przynajmniej w chwili, kiedy się pojawia”. Jest to poczucie realizmu, szacunku dla rzeczywistości. (…) Nie racjonalizuję, nie zaprzeczam, nie próbuję się tłumaczyć. Czuję to, co czuję, i akceptuję realność doświadczenia.

– Nathaniel Branden

Jak zachowujesz się wobec swoich przyjaciół? Wyobraź sobie, że Twoja przyjaciółka popełniła błąd. Pewnie starasz się dodać jej otuchy i sugerujesz, żeby po prostu wyciągnęła wnioski z zaistniałej sytuacji. A gdybyś to Ty popełniła błąd? Czy potrafiłabyś być dla siebie serdeczną przyjaciółką? Samoakceptacja trzeciego poziomu to zauważenie popełnionego błędu, po którym następuje próba zrozumienia swoich pobudek działania. Spojrzenie na swoje potknięcia oczami dobrego przyjaciela. Dlaczego zachowałam się w określony sposób w tamtym momencie? Jaki kontekst towarzyszył sytuacji?

Mogę potępiać pewne swoje zachowania, a jednak odczuwać współczujące zainteresowanie dla motywów, które je wywołały. (…) Nie ma to nic wspólnego z dostarczaniem sobie alibi, racjonalizowaniem czy unikaniem odpowiedzialności. Po przyjęciu odpowiedzialności za to, co zrobiłem, mogę pójść dalej – poznać kontekst. (…) „Powiedz, dlaczego wydawało Ci się, że to dobre rozwiązanie albo przynajmniej akceptowalne?”

– Nathaniel Branden

Jak budować samoakceptację?

Zacznij od pogłębienia relacji ze swoim ciałem. Codziennie rano przez tydzień stań przed lustrem i przyjrzyj się sobie. Spójrz na siebie akceptującymi oczami, pamiętając, że akceptować wcale nie znaczy lubić. Możesz dostrzegać defekty swojego ciała, partie, które Ci się nie podobają, o których myślisz, pragnąc zmiany. Skoncentruj się po prostu na doświadczanych emocjach i myślach, które towarzyszą spoglądaniu na swoje odbicie.

Kogo widzisz? Czy jesteś w stanie zaakceptować tę osobę w lustrze? Wzbudź w sobie miłość serdecznego przyjaciela i obdarz nią samą siebie. Zobacz rzeczywistość i daj jej prawo do istnienia w takiej formie. Gdy pojawią się w Tobie różne emocje, zarówno te trudniejsze jak smutek czy złość, to odpręż się i po prostu postaraj się przeżyć je w pełni. Poczuj je z całą mocą i przyznaj, że to Twoje emocje. Są częścią Ciebie i w tym momencie są wyrazem Twojego stanu wewnętrznego.

Nie musisz od razu doświadczyć pełnej akceptacji, całej siebie, całego swojego ciała. To mit! Zacznij powoli. Małymi kroczkami. Budowanie poczucia własnej wartości i zanurzanie się w poszczególnych praktykach jest procesem. Pozwól sobie iść we własnym tempie. Kilkukrotnie dokończ w myślach zdanie:

Gdybym dzisiaj o 5 % bardziej akceptowała samą siebie, to…

Powodzenia Wilczyco!

 


PS – Długo zabierałam się za napisanie o samoakceptacji, ponieważ jest to bliski mi temat. Na ile akceptuję samą siebie? Kiedy mam z tym problem a kiedy przychodzi mi to bez trudu? Pytałam samą siebie, bojąc się podejmować zagadnienia, którego jeszcze nie przepracowałam.

Tyle, że Ścieżka Wilczycy jest również moją drogą odkrywania swojej wilczej duszy – siebie autentycznej, życia w wewnętrznej wolności i spełnienia, drogą budowania satysfakcjonującej relacji z samą sobą. Podążam nią razem z Tobą i jestem człowiekiem z krwi i kości. Z takimi samymi słabościami i emocjami. Dlatego też mogę Cię naprawdę zrozumieć i okazywać Ci empatię, gdy przychodzisz do mnie podczas swojej wędrówki. 

Jeżeli chciałabyś się spotkać, porozmawiać i popracować głębiej nad tematem poczucia własnej wartości, to zapraszam Cię na indywidualne, wilcze sesje coachingowe.

Do zobaczenia Kochana!