Dziewczyny, które są dla mnie genialnym przykładem na to, że współczesne dziewczyny mają POWER – z energią i pasją realizują swoje projekty, dzieląc się sobą z innymi. Są dla mnie ogromną motywacją i cieszę się obserwując ich działania. Zadałam im kilka pytań, które mogą zainspirować również Ciebie!

„Kochaj siebie i pamiętaj, że jesteś piękna taka, jaka jesteś”

Czym kierujesz się w życiu?

Mam w życiu dwa drogowskazy, na szczęście wskazujące ten sam kierunek. Serce i czucie. Serce trzyma mnie za rękę i przeprowadza przez świat, a czucie idzie obok i mówi, czy dobrze skręcamy. Moje życie to jedna wielka spontaniczna decyzja i zmiana planów, bowiem wychodzę z założenia, że można łapać wszystkie sroki za ogon. Wierzę w siłę życzeń i w ciężką pracę, która popłaca. Mam tylko jedno życie – tu i teraz – i pragnę wykorzystać je w pełni. Nie oglądam się za siebie, a słowa, że lepiej jest zrobić coś i przez krótką chwilę żałować, że się to zrobiło niż nie zrobić czegoś i całe życie żałować, że się tego nie zrobiło są mi bardzo bliskie.

Więc działam na czuja i gdy czuj mówi idź, to idę, gdyż to na pewno będzie dla mnie dobre. I gdy – wbrew wszystkim i rozumowi – krzyczy uciekaj, to podwijam kiecę i lecę. Bo nie ma nic złego w wycofaniu się z wcześniejszych założeń. Co to ja – mam nóż na gardle?

A poza tym – mam 19 lat. Kiedy szaleć, jak nie teraz? Jeździć, zwiedzać, czuć, poznawać, kochać, rozwijać się, prychać na stabilizację? A to, że mam w planach pozostanie dziewiętnastolatką jeszcze długo długo, co najmniej pięćdziesiąt lat, to inna historia.

Skąd czerpiesz pomysły na kolejne projekty i  motywację do działania?

Pomysły na moje projekty często przychodzą we śnie. Przysiadają na szybie, gdy jadę autobusem lub pociągiem – a jeżdżę często. Uśmiechają się do mnie doświadczeniami z przeszłości, wnioskami, które z nich wyciągnęłam. Mam w sobie silną potrzebę tworzenia i jeszcze silniejszą – szeroko pojętej pomocy innym. Parę – mniejszych i większych lekcji – dostałam od życia i pragnę dzielić się z innymi tym, co już wiem.

W swojej twórczości bardzo bliski jest mi temat wolności. Szeroko pojętej, na dużą skalę. Wolności jednostki, wolności wyboru, wolności słowa, wolności kobiet i mniejszości społecznych. Poza wolnością, kocham podróże i z tym w dużym stopniu wiąże się moje pisanie i moje zdjęcia. A trzecią rzeczą, najświeższą, jest umiłowanie ciała i samoakceptacji. Poprzez projekt KOCHAJ.SIĘ pokazuję kobietom, że są piękne, wartościowe i warte miłości. Odczarowuję z nimi złe samomyślenie i wyganiamy tego upierdliwego wewnętrznego krytyka. Fotografuję dziewczyny, skupiając się na oczach i na uśmiechu. I razem dajemy sobie piękno.

Gdybyś mogła porozmawiać ze sobą, gdy byłaś młodsza i jeszcze nie byłaś na swojej drodze, to jakich wskazówek byś sobie udzieliła?

Gdy byłam młodsza, byłam bardzo pogubiona. I bardzo samotna. Było we mnie wiele nienawiści i nienazwanej złości, rezygnacji i niedojrzałości. W tym miejscu chcę zaznaczyć, że mała Zosia – taka przedszkolna – byłaby dumna z Zosi, która dziś stąpa po ziemi.

A tej Zosi sprzed paru lat powiedziałabym…wiele rzeczy.

Nie poddawaj się, Maleńka. Zawsze bądź sobą i nie staraj się dopasować do innych. Kochaj siebie i pamiętaj, że jesteś piękna taka, jaka jesteś: nie musisz starać się na siłę zmienić twojego ciała, bowiem ono jest jedyne w swoim rodzaju i to jest w nim wspaniałe. Otaczaj się tylko ludźmi, którzy chcą dla Ciebie dobrze. Stawiaj na długie, głębokie relacje, a nie przelotne znajomości. Trzeźwość jest fajna. Nie musisz pędzić i nic nikomu udowadniać, Tobie – i tylko Tobie – ma być dobrze z Twoimi decyzjami. Bądź cierpliwa i wyrozumiała. Bądź dobra. Staraj się zrozumieć i nie oceniaj.

Myślę, że od tego bym wyszła. A później…to byłby długi monolog.

* Nad czym obecnie pracujesz?

Obecnie staram skupić się na sobie i zrozumieć, że życie nie musi być wciąż multikolorowe i na tysiąc procent. Na sto procent także fajnie się żyje. Pracuję nad zwolnieniem tempa i zachwytem nad wcale nienudną codziennością. Zawodowo–filozoficznie rozwijam projekt KOCHAJ.SIĘ i zastanawiam się, co by tu zrobić, by móc żyć z fotografii. Marzy mi się fotografia ślubna i akty. Pracuję też nad dopracowaniem pomysłu na życie pod roboczym tytułem camperem w świat, co wiąże się z ciężką pracą, oszczędzaniem i czekaniem na moment, w którym wraz z Mężem będę mogła zrealizować to największe marzenie.

A później…hulaj dusza piekła nie ma. Najwyżej się nieco przysmażę.

Zosia LS, autorka projektu Kochaj.się